Strona główna Blog Strona 2

Absolutnie fantastyczne zakupy

0

Kto z nas nie marzył o tym by jego życie było jednym pasmem zakupów, przerywanych wypadem na lunch i wieczornymi imprezami? Takie życie prowadzą bohaterki brytyjskiego serialu „Absolutnie fantastyczne“. Od rana do wieczora robią zakupy, za które w ogóle nie płacą.

Jedna z bohaterek jest szefowa działu mody, która dostaje całe mnóstwo gratisów i prezentów od firm odzieżowych i obuwniczych. Druga jest właścicielką agencji PR i wszelkie nowinki elektroniczne otrzymuje gratis a lunche wpuszcza w koszty firmy. To naprawdę absolutnie fantastyczne życie. Jakże różne od codzienności przeciętnego człowieka, dla którego zakupy nie są przyjemnością a koniecznością. Trudno porównać wyprawę do osiedlowego marketu zapewniającego najniższe z wyprawą na zakupy do Nowego Jorku po klamkę do drzwi. Zakupy, które stają się koniecznością należą do obowiązków a te z kolei nie są niczym fantastycznym. W skali przyjemności zakupy po chleb i masło w ogóle się nie mieszczą. Trudno tez uznać za przyjemną wyprawę na zakupy do sklepu zoologicznego po psią karmę.

O Adamie Mickiewiczu

0

Adama Mickiewicza znamy głównie z “Pana Tadeusza”, ale ten twórca ma na swoim koncie znacznie więcej utworów. Pisał nie tylko poematy i prozę, ale także znakomitą poezję. Pozostawił po sobie całe mnóstwo zbiorów i to dość różnorodnych. Pierwsze jego wiersze to oczywiście manifesty poetyckie, które zapowiadały nadejście nowej grupy literackiej, która całkowicie odcinała się od starych poetów i wszelkiej tradycji. Jeszcze inne wiersze to poezja na temat pejzaży, zbliżona nieco do metafizycznej. Opisy Mickiewicza niezwykle do nas przemawiają i mają dla nas ogromną moc, wszystko dlatego, że poeta był mistrzem w tworzeniu pięknych i niezapomnianych obrazów, a tworzył je oczywiście za pomocą pióra. Ma także na swoim koncie piękne wiersze miłosne, które do dzisiaj urzekają wielu ludzi. Utwory Mickiewicza mogą nas oczarować.

Fala socjalizmu zalała Polskę i niestety przez bardzo długi czas ją opanowała. Niestety dotyczy to także twórczości literackiej. Polscy pisarze zostali zmuszeni do tego, żeby pisać według zaleceń partii, bo to właśnie władza ustalała dobre tematy, które mogły zostać dopuszczone do druku i eliminowała niepokornych. Jeśli poeta nie chciał pisać pochwalnych hymnów na cześć Stalina skazany był na milczenie i w konsekwencji na zapomnienie. Dlatego wielu pisarzy pisało wiersze do Stalina, które wychwalały jego mądrość i potęgę oraz dobroć. Do takich poetów należała także nasza Wisława Szymborska i chociaż dzisiaj nie chce się przyznać do twórczości z tamtych lat, to niestety ona istnieje i nie da się o niej zapomnieć. Ale było także wielu innych, którzy szczerze wierzyli w te brednie, które pisali. Dzisiaj wypada postawić pytanie czy to rzeczywiście była poezja czy jedynie dyktando na cześć Stalina. Na szczęście nie każdy brał w tym udział i niektórzy pisarze zachowali swoją twarz i reputację.

Polacy nie lubią i nie przepadają za bardzo za swoimi poetami. Okazuje się, że ich nie cenimy. Wyżej w hierarchii stoją dla nas poeci zagraniczni, zwłaszcza tacy, którzy zdobyli światową sławę. Faktycznie jest coś tak specyficznego w naszym kraju, że nie pozwalamy naszym poetom się rozwijać, nie mają oni u nas tak dogodnych warunków, jak za granicą. Nie mają tutaj także takiego kontaktu z kulturą i różnymi prądami czy konwencjami, które są modne w danym okresie. Polska już dawno przestała się liczyć na kulturalnej mapie Europy. Jeśli nasi poeci chcą coś osiągnąć, koniecznie muszą wyjechać, by zakosztować pełnego artyzmu i sztuki życia.

Agencja marketingowa wsparciem dla firmy

0

Kiedy gra toczy się o powodzenie w prowadzeniu własnego biznesu, najpoprawniej współdziałać z doświadczonymi profesjonalistami. To daje gwarancję skuteczności oraz dyspozycji sprawdzonych metod promocyjnych. Reklamą działalności firmy ma się zająć agencja marketingowa zatrudniająca fachowców bezbłędnie znających się na specyfice branży.

Zadbają nie tylko o to, aby potencjalni konsumenci dowiedzieli się o istnieniu firmy, ale zaproponują najbardziej efektywne metody wykreowania wyróżniającego się wizerunku. Wielokrotnie o zaistnieniu nowej marki na rynku i ugruntowaniu jej pozycji w świadomości konsumentów decydowały działania, jakie podejmowała Drukarnia poznań – roll-up Poznań , jakiej menadżer powierzył promocję firmy. Kompleksowa reklama, uwzględniająca wszystkie dostępne środki przekazu: internet, prasę, telewizję, reklamę wizualna na ulicach to w współczesnych czasach, kiedy tak właściwie rynek jest nasycony, a nawet zblazowany oraz trzeba się liczyć z rozległą konkurencją, jedyna efektywna metoda przebicia się z ofertą swoich usług. 

Prawne wymogi etykiet

0

Planując wygląd etykiety, pierwsze co przychodzi na myśl, to stworzenie czegoś, co wywoła efekt WOW. Oryginalność, wielofunkcyjność, dopasowanie do produktu i do grupy docelowej. Później zaczyna się projektowanie, wybieranie materiałów, wymyślanie tego, gdzie i jak ma zostać przyklejona. Oczywiście – to wszystko jest bardzo ważne, ale nie przejdzie, jeśli zapomni się o pewnych normach, których trzeba przestrzegać, aby produkt trafił na sklepowe półki. O czym trzeba pamiętać?

Przemysł żywnościowy?

Wszyscy wiemy, że producenci żywności muszą spełniać wiele norm, na opakowania umieszczać bardzo dużo informacji, tak aby nie zaszkodzić konsumentowi. Co jest niezbędne?

1. Nazwa – chociaż wydaje się to logiczne, bez nazwy nie ma produktu. Oczywiście, musi zgadzać się z prawdą, czyli producent margaryny nie może napisać na etykiecie, że jego produkt to masło. Oprócz niej przyda się też opis produktu.
2. Konieczny jest też adres producenta bądź importera, do których można zwrócić się z ewentualną reklamacją lub pytaniem.
3. Data spożycia – jest konieczna i najczęściej można spotkać jej dwa warianty. Na przykład na nabiale można spotkać należy spożyć do, czyli informacja o tym, że po podanym na opakowaniu terminie, żywność nie nadaje się do spożycia, a na suchych produktach, np. cukrze będzie widniał napis najlepiej spożyć przed, co jest sugerowana datą przydatności. Do tego dnia producent gwarantuje, że produkt będzie dobry. Oczywiście pod warunkiem, że produkt będzie dobrze przechowywany – ta informacja również powinna znaleźć się na opakowaniu.
4. Waga – powinna być przedstawiona netto w gramach, kilogramach bądź mililitrach – w zależności od rodzaju produktu.
5. Skład i wartości odżywcze. Skład powinien być wymieniony od składników, które były używane w największej ilości. Bardzo ważne jest, aby zaznaczyć wszystkie alergeny. Z kolei tabela z wartościami odżywczymi mówi o zawartości sodu, cukru, tłuszczy, węglowodanów i białek.
6. Jeśli produkt należy przygotować przed spożyciem, to producent może podać instrukcję.
7. Miejsce produkcji lub pochodzenia produktu.

Przemysł kosmetyków

Tak jak i z produkcją jedzenia, tak i kosmetyki są produkowane dość restrykcyjnie. Dlatego kosmetyki także powinny zawierać odpowiednie informacje na opakowaniach.

1. Nazwa – tak jak w przypadku żywności, bardzo ważna jest nazwa produktu, a także nazwa i adres producenta. Jeśli kosmetyk jest sprowadzany, to powinna widnieć na nim informacja – z jakiego kraju i kto jest jego importerem.
2. Ilość – należy poinformować konsumenta o ilości produktu w opakowaniu, ale wyjątkiem są opakowania o wielkości mniejszej niż 5 gramów lub milimetrów. Podobnie jest z opakowaniami próbnymi, a także tymi jednorazowego użytku (jeśli znajdują się w większej paczce, to na niej powinna się znaleźć informacja o tym, ile produktu znajduje się w poszczególnych opakowaniach i całym pudełku).
3. Termin trwałości, a także sposób przechowywania kosmetyku. W związku z tym, że przeterminowane kosmetyki są bardzo niebezpieczne, data musi być wyraźna i nieusuwalna, stąd najczęściej są umieszczane na zgrzewach tub, razem z numerem partii.
4. Poza tym należy wymienić wszystkie składniki, ale nie w języku ojczystym, a zgodnie z Międzynarodowym Nazewnictwem Składników Kosmetycznych.
To wszystkie informacje, ale trzeba pamiętać, że nietypowy kształt opakowania, który uniemożliwia podanie ich bezpośrednio na mim, może być zwolniony z tego obowiązku, pod warunkiem, że w jakiś inny sposób poinformuje się konsumenta o ww. danych.

Nie każdy ma czas na pisanie prac magisterskich.

0

W dzisiejszych czasach pracujący student to właściwie norma. Wielu żaków podczas kształcenia się na danej uczelni dorabia sobie czy to w centrach handlowych, różnego rodzaju firmach pokroju call-center czy jeszcze innych. Nie zawsze przecież uda się nam zdobyć pracę związaną z naszym kierunkiem studiów.

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. I tak postępują studenci, którzy chcą zarabiać na swoje wydatki. Oczywiście część pieniędzy z pewnością zostanie przeznaczona na imprezy, których w tym okresie życia jest naprawdę sporo i przekonał się o tym niejeden student. Ważne, żeby z nimi nie przesadzić, ponieważ nasza przygoda z studiowaniem może się skończyć w sposób mało przyjemny-niezaliczeniem sesji i tym samym wydaleniem z uczelni. Ale, jeśli dobrniemy do końca i zostanie nam już tylko napisanie i obrona pracy magisterskiej powinniśmy dać radę zaliczyć ją na godną ocenę.

W dzisejszych czasach studenci pracują i nie zawsze mają czas na pisanie prac magisterskich więc chętnie skorzystają z pomocy.

Dyplom

Tylko, że czasami przeszkadza nam praca. Na szczęście mamy pomoc firm, których specjalizacją jest pisanie prac magisterskich. Wszystko jest legalne. Nikt za nas niczego nie napisze. Natomiast firma, której specjalizacją jest pisanie prac magisterskich po prostu nam pomoże. Są to swojego rodzaju wskazówki, rady w jakim kierunku praca powinna zostać napisana. Mamy też możliwość skorzystania z trudno dostępnych materiałów, co wzbogaci naszą pracę magisterską. I tak uda nam się połączyć obowiązki zawodowe z zdobyciem tytułu magistra na ocenę bardzo dobrą. Później, gdy już dostaniemy dyplom możemy szukać dobrze płatnej pracy w swoim zawodzie, jeśli do tej pory wykonywaliśmy coś zupełnie nie związanego z naszymi upodobaniami.  

Pracujesz i żyjesz coraz szybciej.

0

Czy zauważyliście, że dziś w biznesie (i życiu prywatnym) praktycznie nikt nie ma czasu ? Ciągły, nieustanny pośpiech. Wszyscy stale zabiegani, otoczeni ciągle dzwoniącymi telefonami. Jeśli ktoś czegoś od nas oczekuje – to “na już”, a najlepiej na wczoraj. Na spotkania z przyjaciółmi mamy coraz mniej czasu.

Do czego to prowadzi? Przede wszystkim do stałego stresu, często także do szybkiego wypalenia zawodowego i osobistego. W efekcie człowiek traci bardzo dużo – najpierw tracimy zdrowie dla pieniędzy. Później tracimy pieniądze, by “odkupić” zdrowie. Bicz, który sami na siebie kręcimy.

Przyzwyczailiśmy się do tej prędkości do tego stopnia, że jest dla nas więcej niż oczywiste, że tak powinno już być. Wpisujemy zapytanie w Google – po kliknięciu oczekujemy odpowiedzi od razu. Gdy na pierwszej, drugiej czy trzeciej stronie nie możemy znaleźć potrzebnych informacji – popadamy w zrezygnowanie graniczące ze złością. Rozkład jazdy pociągów? Podobnie. Stacja od – do, godzina odjazdu, klik – widzimy wynik od razu. Od każdej informacji dzieli Cię kilka kliknięć.

Kiedyś było inaczej…

Uwielbiam technologię, jestem jej wielkim fanem i zwolennikiem. E-maila sprawdzam siedząc w biurze, podróżując pociągiem i będąc w restauracji (tej szybkiej, w stylu McD, nie w tej eleganckiej choć w czasie długiego oczekiwania na potrawę można dyskretnie wyciągnąć telefon… ). To wszystko jest fantastyczne, nie chciałbym tego stracić. Jest jednak i druga strona medalu.

Wiele ludzi, szczególnie osoby ciut starsze od dzisiejszej młodzieży, z pewnym sentymentem wspomina czasy, które nie są w sumie zbyt odległe. Ot, kilku lat temu było inaczej. Gdy człowiek szukał jakichś informacji do szkoły czy na uczelnię musiał wyjść z domu, przejść się do biblioteki. Tam porozmawiać z panią bibliotekarką, zlokalizować potrzebną książkę, w niej odszukać potrzebne informacje. Następnie znaleźć ksero, albo przepisać to do notatnika. W drodze do biblioteki lub w drodze powrotnej często spotkał kogoś znajomego, zamienił choćby kilka słów.

Oczywiście, było to bardziej czasochłonne, teraz jest szybciej i łatwiej. Oraz niewątpliwie wygodniej. Niestety, w tym “szybciej i łatwiej”, często tracimy kontakt z otoczeniem, izolujemy się od innych ludzi, zamykamy we własnych czterech ścianach ze szklanym oknem na świat. Kiedyś nazywaliśmy tak telewizory, dziś mam na myśli komputery. W zasadzie jedno i to samo, niestety, izoluje nas od świata.

Do tego wpisu zainspirowała mnie dzisiejsza rozmowa z kobietą w jednej z firm kurierskich. Wcześniej jakoś nie zwracałem na to uwagi, jednakże ludzie z którymi rozmawiam zamawiając wizytę kuriera… otóż oni… nie, nie mówią szybko. Oni pędzą ile sił w płucach! Nie mam pojęcia, czy to rzeczywiście taki nawał pracy, czy jakiś odgórny nakaz sprawiania wrażenia ‘jesteśmy szybcy, konkretni i nie tracimy czasu na zbędne rzeczy’. Rzeczywiście, paczki dostarczają na czas, kurierzy wbiegają z nimi do biura, wybiegając z następnymi. Wszystko w strasznym pośpiechu. W każdym razie rzeczywiście, robi to wrażenie oraz budzi zadowolenie. Ciekawie zresztą wygląda kurier, który wbiegając i wybiegając z biura może to załatwić jednym “cześć” .

Ekonomia w Polsce kiedyś i dziś

0

W latach 1945 – 1989 w Polsce panował ustrój o temperamencie socjalistycznym, powszednio określany komuną. Rządy pełniła w takim przypadku Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR). Ustrój socjalistyczny, charakteryzuje się przede wszelkim brakiem właściwości i kierowniczym rządzeniem gospodarką. Wszelkie albowiem decyzje, dotyczące rynku gospodarczego, np. zapłat czy ilości wypuszczonego do sklepów artykułu, następowały na najwyższych poziomach władzy. W Polsce nie było to dobre rozwiązanie, ponieważ zapotrzebowanie konsumentów było duże, a artykułów i usług nagminnie brakowało. Powodem niedoborów, był też eksport dóbr na wschód do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Po sporych strajkach, obradach okrągłego stołu i pierwszych (prawie) wolnych wyborach, system Polski uległ zmianie. W 1989 roku nastąpiła znacząca zmiana społeczno-ekonomiczna naszego kraju, która pozytywnie wpłynęła na ekonomię. Można rzec, iż przebyliśmy ze skrajności w skrajność – z komunizmu w kapitalizm. Wielu ludzi i biznesmenów, nie podołało odszukać się w innowacyjnych realiach. Padały ogromne zakłady, które w czasach wspaniałości PRL angażowały tysiące kulisów. Rząd zobowiązany był do podjęcia kroków, finałem zmniejszenia szalejącego bezrobocia oraz inflacji. Deprecjacja pieniądza pomogła inflacji, a oświata o osnowach przedsiębiorczości i wsparcie dla nowiutkich jednostek, ulżyły zaspokojeniu rynku pracy. Wielkie postidustrialne dzielnice zależały prywatyzacji.

Napłynął ogromny kapitał z zagranicy i liczba miejsc pracy wzrastała. Plany dla biznesmenów, które po 1989 roku oferowało państwo, naturalnie wpłynęły na ożywienie przedsiębiorczości w Polsce. Z roku na rok wynikło coraz więcej przedsiębiorst, które zajmowały się również fabrykacją, sprzedażą, jak i zaświadczaniem wszalkiego typu usług. Podobnie jak dla przedsiębiorców, szokiem był wolny rynek oraz konkurencja, tak dla klientów, wstrząsem był ogrom artykułów na sklepowych półkach. Po raz pierwszy po 1989 roku, zaczęto w Polsce traktować pojęcia nieograniczonego rynku i konkurencji. Za czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowa, około 99 % usług i artykułów było zmonopolizowanych.

Monopol rynkowy oznacza, że na danym rynku egzystuje tylko jeden materiał albo jedna jednostka świadczy wiadome usługi, np. jedno przedsiębiorstwo w kraju wystwarza skarpetki, czy jedna firma świadczy uslugi łącznościowe. Nie było wówczas żadnego doboru, dlatego ludzie zadowalali się tym, co było uniwersalnie dostępne. Po zmianach społeczno-ekonomicznych, wolny rynek sprawił napływ materiałów oraz usług, co było powodem szoku konsumentów oraz trudności odnalezienia się w nowych realiach. Następny, przysłowiowy bum przedsiębiorczości, odnotowuje się po rozpoczęciu naszego kraju do Wspólnoty Europejskiej. 1 maja 2004 roku, Polska pozostała bowiem włączona do zacnego grona Unii Europejskiej. Do Polski napływać zaczął obfity kapitał z budżetu wspólnoty. Zaczęto uzyskiwać plany rozwoju i modernizacji przedsiębiorczości, a też rolnictwa.

W 2004  i latach następnych, powstało dużo przedsiębiorstw, co wspomogło produkowanie nowych miejsc pracy. Na terenie kraju, prawodawca wyznaczył Specjalne Strefy Ekonomiczne. Wyjątkowy reżim ustawodawczy, który obowiązuje na terenie stref, pomógł ożywienie przedsiębiorczości i zmniejszył bezrobocie. Kluczową wymianą przedsiębiorstwa z państwem jest tam – ulga skarbowa w zamian za inwestycje i nowe położenia wytwórczości. Ożywienie przedsiębiorczości, zmusił władzę legislacyjną do podjęcia ustawy o formach organizacyjnych przedsiębiorstw. Niższa izba parlamentu spenalizował to w Kodeksie Cywilnym i Kodeksie Spółek Handlowych. Najstarsza spółka – cywilna, jest dostrojona w kodeksie cywilnym. Co ciekawe, na gruncie innej regulacji – o swobodzie aktywności gospodarczej, spółka cywilna nie może być przedsiębiorstwem. Biznesmenami są bowiem jej udziałowcy, ale nie ona sama. Spółki handlowe osobowe oraz kupieckie kapitałowe, uregulowane zostały w Kodeksie Spółek Handlowych. Kluczową rolę rozpoczęła wówczas grać jednostka. Firma jest albowiem nazwą, pod jaką dany przedsiębiorca, prowadzi aktywność oszczędnościową. Przykładem nazwy firmy osoby fizycznej zdoła być – Jan Kowalski Pralnia Dywanów Warszawa.

Najważniejsze jest w tym przypadku imię oraz nazwisko, gdyż to oczywiście godność jest jednostką osoby fizycznej. Całkiem inaczej jest w trafie osoby prawnej lub placówki organizacyjnej, której przepis prawa przysądza zdolność do czynności ustawowych. W takim razie firmą jest nazwa przedsiębiorstwa i oznaczenie formy organizacyjnej – Pralnia Dywanów Warszawa Sp. Z O.O. Wszystka spółka ma swoje atuty oraz negatywy. W zależności od tego, którego typu działalność oszczędną będziemy oprowadzać, swoje wykorzystanie będzie odnajdowała inna forma organizacyjna przedsiębiorstwa. Spore zabiegi prawne i oszczędnościowe, jakie zaobserowano na zwrocie ostatnich kilkunastu lat, w przeważający sposób poprawiły kondycje naszej gospodarki. Nasz kraj w obliczu kryzysu pieniężnego, radzi sobie dużo lepiej, niż wysoko rozwinięte kraje okcydentalne.

Noclegi w akademiku

0

Każdy student marzy o tym, aby spać w akademiku, dlatego też już przed rozpoczęciem studiów poszukiwany jest ten najlepszy w danym mieście. Trzeba przyznać, że noclegi w akademikach to w zasadzie prawdziwa frajda, gdyż daje się wówczas odczuć to, że naprawdę jest się studentem. Oczywiście nie każdemu podobają się wieczne imprezy, dlatego też rezygnuje on z takiego miejsca noclegowego. Faktem jednak jest, że wielu jest zachwyconych. Można znaleźć bardzo komfortowe miejsca noclegowe w akademiku, dlatego też wielu rzeczywiście podoba się w pokojach i nie wyobraża sobie noclegu nigdzie indziej.

Trzeba przyznać, że wiele zależy także od samego zarządzającego akademikiem. To dzięki niemu możemy liczyć na to, że panował będzie tam zawsze względny porządek, a także miła atmosfera każdego dnia. Faktem jednak jest, że nocleg w akademiku jest naprawdę specyficznym rodzajem noclegu, dlatego też trzeba być w pełni świadomym, na co tak naprawdę się decydujemy. Trzeba przyznać, że akademiki robią jednak dobre wrażenie. Zawsze mamy co wspominać z takich noclegów. Są one wysokimi budynkami, które z pewnością pozwalają odczuć klimat studiowania w wielkim mieście wśród wielu naprawdę szalonych i miłych ludzi.

Przez żołądek do wiedzy

0

Tajemnicę procesu trawienia odkrył amerykański lekarz William Beaumont. Nigdy by jednak tego nie osiągnął, gdyby nie pewien traper, Alexis St. Martin, którego żołądek stał przed naukowcem otworem. Dosłownie.

Nigdy nie ulegało wątpliwości, że dla funkcjonowania organizmu niezbędne jest regularne spożywanie pokarmu. Ale to, co działo się z przeżutymi kęsami po pokonaniu tej nieomal magicznej granicy przełyku, długo pozostawało jedną z największych zagadek fizjologii. No bo jak tu zajrzeć do żołądka? Można, oczywiście, przebadać jego zawartość podczas sekcji zwłok, ale po pierwsze, na nadmiar świeżych trupów anatomowie zwykle nie narzekali, a po drugie – żołądek żywego człowieka pracuje, martwego – nie. Na przełomie XVIII i XIX w. badacze zaczęli jednak powoli odkrywać tajemnice tego organu. Spory udział miał w tym francuski uczony René Réaumur, notabene, znany także z opracowania skali temperatur.Dziura w brzuchu

Przedmiotem swoich, przyznajmy okrutnych, badań Francuz uczynił drapieżnego ptaka – kanię. Wciskał mu w gardło m.in. metalowe, perforowane tuby wypełnione karmą, które za pomocą przyczepionego sznurka wyciągał z żołądka po kilku godzinach. Karmił też ptaka kawałkami gąbki, która – po zwróceniu przez umęczone zwierzę – nasiąknięta była sokami żołądkowymi.

Dzięki tym eksperymentom (m.in. wykryciu kwasu w treści żołądkowej) koncepcja rozkładu gnilnego jedzenia w brzuchu odeszła do lamusa, a naukowcy powszechnie przyjęli, że w żołądku mają miejsce znacznie szybsze procesy chemiczne. Pomimo to wciąż niewiele wiadomo było o pracy ludzkiego układu pokarmowego, różniącego się jednak zasadniczo od trzewi kani pana Réaumura. I nagle pewien szczęśliwy traf posunął naprzód naszą wiedzę gastrologiczną. Szczęśliwy – dla ludzkości, bo sam bohater zdarzenia raczej nie uznał go za pomyślny.

Tym bohaterem był młody kanadyjski traper (courer de bois, czyli goniec leśny, jak nazywano ich w Kanadzie) Alexis St. Martin. 6 lipca 1822 r. wszedł do siedziby American Fur Company na wyspie Mackinac na pograniczu amerykańsko-kanadyjskim. Miał tam pewnie zamiar sprzedać zdobyte od Indian skóry, nie spodziewał się jednak, że w kantorze monopolisty handlu futrami otrze się o śmierć.

To był wypadek – strzelba jednego z klientów AFC przypadkowo wystrzeliła – prosto w St. Martina. Obecni w kantorze ludzie spojrzeli na ogromną dziurę w brzuchu młodego człowieka i spisali go na straty. Ponieważ jednak traper dawał znaki życia, posłali (dla formalności) po lekarza. Po dwudziestu minutach na miejsce przybył William Beaumont, wojskowy medyk z miejscowego fortu. On też nie miał specjalnych nadziei. Pocisk zrobił pod lewą piersią ofiary wyrwę wielkości pięści, wciskając w ranę strzępy odzieży i pogruchotane żebra. Najgorsza była jednak dziura w żołądku, przez którą powoli wypływało śniadanie. – Chłopak ma przed sobą najwyżej 36 godzin życia – orzekł Beaumont. Można było ufać jego ocenie, jako lekarz wojskowy widział już niejedną ranę postrzałową.

Lekkostrawna kapusta

A jednak wola życia młodego trapera okazała się więcej warta od doświadczenia starego wygi. St. Martin nie poddał się upływowi krwi, przetrwał półtora tygodnia gorączki i kolejne tygodnie, kiedy jego ciało wydalało przez ranę wszystkie obce ciała. Ofiara postrzału nie była w stanie jeść ani pić, więc przez wiele dni Beaumont (który zaopiekował się rannym) dokarmiał go dojelitowo, płynami podawanymi per rectum. Wreszcie rany trapera zabliźniły niemal całkowicie. Niemal, bo w powłoce brzusznej pozostała dziura, której zamknąć się nie dało. Co ciekawsze, jej brzegi zrosły się z krawędzią dziury w żołądku. W ten sposób powstała przetoka, otwór dający swobodny dostęp do żołądka. St. Martin powoli dochodził do siebie, cały czas pod opieką lekarza, który wyrwał go z objęć śmierci. Po jakimś czasie mógł już jeść, choć przetokę trzeba było, naturalnie, zatykać.

Po trzech latach Beaumont przeniósł się do odległego o 500 mil Niagara Falls. Zabrał swojego podopiecznego ze sobą i tam, znacznie bliżej cywilizacji, wpadł na szatański pomysł: a gdyby tak wykorzystać to naturalne okienko do podglądania ludzkiego trawienia? Traper musiał być bardzo wdzięczny swojemu lekarzowi za uratowanie życia, zgadzał się bowiem na eksperymenty zgoła zdumiewające. Zajrzyjmy do pamiętnika Beaumonta: „1 sierpnia 1825 r. o godzinie 12 wprowadziłem do żołądka przez otwór następujące produkty żywnościowe, zawieszone na jedwabnych niciach (…): mianowicie, kawałek mocno doprawionego boeuf à la mode [pieczeń wołowa – red.], kawałek tłustej, surowej, solonej wieprzowiny, kawałek chudej, surowej, solonej wołowiny, kawałek gotowanej solonej wołowiny, kawałek czerstwego chleba i pęk pasków surowej kapusty”.

Pociągając co jakiś czas za jedwabne nitki, badacz mógł sprawdzać, w jakim stanie są poszczególne frykasy i ustalić kolejność trawienia. Kapusta i chleb poddały się sokom żołądkowym jako pierwsze, potem zniknęły gotowane i surowe kawałki mięsa, na samym końcu zaś – boeuf à la mode, co wydaje się oczywistością każdemu, kto usiłował się zdrzemnąć po solidnym niedzielnym pieczystym.

Proszę się nie żołądkować

Beaumont miał też inne pomysły. Wsuwając termometr przez otwór wprost do żołądka stwierdził, że panuje tam temperatura 38ºC. Pobierając soki żołądkowe był w stanie ustalić ich odczyn (kwasowy). Zorientował się też, że pusty żołądek ich nie wydziela, dopiero pojawienie się jedzenia stymuluje ich produkcję. Choć nie tylko – wykrył bowiem soki również w chwilach, kiedy pacjent denerwował się, czyli – mówiąc kolokwialnie – żołądkował.

To wtedy St. Martin, zmęczony swoją rolą gastroenterologicznego królika doświadczalnego, uciekł nagle od Beaumonta. Po prawie trzech latach odnalazł go w Kanadzie jeden z handlowców American Fur Company – zaniedbanego, rozpitego i chorego. Napisał list do lekarza, a ten po raz kolejny uratował życie nieszczęsnemu traperowi, ściągając go do siebie.

Przez kolejne cztery wiosny Beaumont kontynuował faszerowanie St. Martina najróżniejszymi smakołykami i wyciąganie ich z brzucha, zanim zdążyły się strawić. Ustalił, że głównym składnikiem soków jest kwas solny. Nie tylko St. Martin był w tym duecie zdolny do poświęceń – czasami lekarz usiłował smakiem ocenić stopień strawienia pobranej z brzucha pacjenta treści żołądkowej!

Wreszcie losy lekarza i pacjenta rozeszły się na dobre. Beaumont przeniósł się do St. Louis, a St. Martin wrócił do Kanady, gdzie przez dekady dzielnie odpierał umizgi innych lekarzy, chcących przeprowadzić kolejne doświadczenia na jego otwartym żołądku. Człowiek, który miał już nie żyć, okazał się wyjątkowo długowieczny. Przeżył nie tylko swojego wybawiciela, żył dłużej niż dwanaścioro z siedemnaściorga własnych dzieci! Zmarł w Montrealu w 1880 r. Ponieważ kolejka medyków gotowych zajrzeć mu do żołądka nie malała, rodzina trzymała zwłoki w czerwcowym upale przez kilka dni, żeby zdążyły się przed pogrzebem solidnie rozłożyć. Pochowano go w bardzo, bardzo głębokim grobie.

Ogrodowe dodatki – grill

0

Śnimy o ślicznym skwerze. Jeśli mamy jedynie swój własny lokal mieszkalny, działkę takie marzenia jesteśmy w stanie sfinalizować. Nie będzie to pod żadnym pozorem takie trudne. Ewidentnie na wyniki pracy będziemy musieli zaczekać, będziemy musieli uzbroić się w wytrwałość. Warto zastanowić się nad tym, jak skwer ma wyglądać, jakie drzewka czy krzewy potrzebowalibyśmy w nim mieć oraz jakie grille ogrodowe należałoby kupić. Jeśli interesujemy się ogrodami, florami sami doskonale poradzimy sobie z zaprojektowaniem osobistego ogrodu. Nie będziemy musieli konsultować się z projektantem ogrodów – tym samym zaoszczędzimy mnóstwo pieniędzy, które będziemy mogli przeznaczyć na drzewka i krzewy – a te to smutne nie są niedrogie. Jeśli mamy znaczny skwer potrzebujemy dość niemało krzewów, drzewek, kwiatów.

Pragniemy jakkolwiek, żeby ogród wyglądał ładnie, efektownie, żeby był sprawny. Niewątpliwie nie powinniśmy wsadzać wszystkich krzewów na raz. Możemy sukcesywnie, każdego roku dosadzać następne krzewy. Tym sposobem za kilka lat będziemy posiadać niesamowity oraz śliczny ogród. A do tego przecież dążymy. Ważne, by ogród był funkcjonalny. Funkcjonalność taka polega na sadzeniu drzewek owocowych oraz krzewów, które nie tylko wyglądają ładnie, jakkolwiek w głównej mierze takie, które będą nam potrzebne.

Wobec tego także z przyjemnością sadzimy grusze, jabłonie, śliwy – wszystko bezsprzecznie w dobrym miejscu, z głową, dokładnie przemyślane. W ogrodach dominują również ruszty kominkowe oraz przeróżne paleniska. W ogrodzie jesteśmy w stanie tworzyć umowne sektory, w których będziemy sadzić rzeczowe gatunki – krzewy strojne, drzewka owocowe, kwiaty. Wszystko musi być przemyślane – przeciętna roślina nie może nam przeszkadzać. Jeżeli ją sadzimy chcemy, żeby rosła w określonym miejscu przez długi czas.